Ridyard London
295830_120x600

Kate Sm

Cool work

May 19th, 2012
performens

 

my looks – all clothes vintage, shoes: nine west & nelly

Hi guys! Some pics from my work for you! Priscilla (mine and Monica’s shop) sometimes cooperates with BISTOR (hairdresser & showroom) and we not only party together but also do business! One day we went out with our banner and force people to go shopping in Priscilla – that was funny. Another, when Monica was in London, Gustav helped me with our stand at the art market. That was not so funny, because of cold (see: my big sweater! )

Z okazji Dnia Reanimacji Bloga (m.in. dlatego, że wczoraj odbyły się zakupy z Siemens Fresh Look i było przecudownie i mam piękności nowości) dzisiaj od czapy wstawię zdjęcia pracownicze, dzielnych ludzi na stanowiskach, w tym, o dziwo- mnie. (ten dzielny ludź czyli ja, siedzi ciągle w pracy i czeka aż z niej wyjdzie). Tak jest, że Priscilla i BISTOR czasem łączą siły, nie tylko w sensie towarzyskim, ale również biznesowym! Tak sobie np. w majówkę chodziliśmy po Starym Rynku i zgarnialiśmy opornych ludzi siłą na zakupy. Śmiesznie było bardzo. Nam. Tym biednym ludziom może mniej. A po majówce przyszła niedziela z Artenaliami i kolega Gustaw pomógł mi przy priscillowym stoisku. Było strasznie zimno, więc już tak dobrze się nie bawiliśmy, ale za to mój kudłaty sweter miał swój dzień. Odnalazłam też swój biskupi krzyż- jak przeglądałam zdjęcia z sylwestra to mnie olśniło w której ja torbie go mogę mieć. Wychodzi na to, że 5 miesięcy jej nie używałam. Cała ja. Do potem!

 

SO girly

May 16th, 2012
girls


I’m a real girl, sometimes.
Thanks God, my boyfriend is more than handsome :)

Perspex day

May 10th, 2012
DSC_0024.jpg_effected-004


cap – asos / boyfriend’s jeans, shoes – zara / mint blouse – h&m / mint jacket – sh

Hi guys, what’s up? I’m working hard these days (11 a.m. – 8 p.m.), because my copartner is in England and I’m only one in the shop. I’m always sleepy zombie now. Next week will be better, I hope. I’ve found this cup on Asos and bought it, I look like from McD, but who cares. I will wear it in the Summer, now I’m a little bit ashamed. I want to look more neatly in the near future, but I think that my ,,western” look is the best for me. All because my tousled, ombre hair.

Jak tam Wam babolki mija maj? Ja się trochę wykańczam, bo Monika poleciała do Londynu po zaopatrzenie i pracuję codziennie od 11 do 20, a najczęściej jeszcze wcześniej coś załatwiam i trochę po mnie widać skończenie materiału. Jak dotrwam do poniedziałku, to będzie już z górki. Lub pod, bo będzie to także oznaczało ostatnie 7 dni na uporanie się ze szkołą, którą ostatnio potraktowałam mało priorytetowo, mówiąc delikatnie. Jak widzicie na zdjęciach, jestem gotowa do dorabiania po godzinach na kasie w maku. A to tylko daszek z Asosa, kupiony pod wpływem impulsu. Latem go ponoszę, na razie trochę się wstydzę. Dzis,aj postanowiłam, że już nie chcę wyglądać jak niechluj, ale co ja zrobię jak taki styl mi chyba najbardziej pasuje. No czy tu u góry, ja wyglądam jak ja? W związku z tym nie wiem co zrobię. Z moimi poczochranymi, ombre włosami ciężko o jakąś inwencję. I w dodatku mam straszne pryszcze. Od tej pracy chyba! Zawsze uważałam, że praca jest szkodliwa.
Jak macie jakieś wizje na moje włosy/look/operacje plastyczne to piszcie.
Odczepcie się tylko od pogarbionych paluszków w stopie- one są proste tylko tu na zdjęciu są skupione, żeby ustać na krawędzi.

Kind Wolf

May 7th, 2012
DSC_0022.JPG_effected


Pan Wilk (vel. ,,tiszert zazdrość wszystkich hipsterów”) aż się prosi o bardziej hardkorowe wydanie, ale nie przewidziałam, że akurat kiedy znowu przywdzieję czarne dżinsy, spotkam M. z aparatem. Pożyczyłam więc chociaż kamizelkę gunsów na zdjęcie. Trudno. Nauczka – dzisiaj więc uparcie gotuję się w beżowym swetrze, bo może się znowu spotkamy. A ten sweter dobrze wygląda ze spódnicą. Chyba. Bo jednak w spódnicach zawsze się czuję dr.Queen, może przez to, że założyłam na stopy kowbojki. Jakoś wstydzę się nosić wysokie buty ostatnio, chyba zdziadziałam w tym Poznaniu. Ale zbliża się i mój wyjazd z mamą (muszę poćwiczyć brzuszki aaa) oraz szoping z Malinowską, może odnajdę zaginiony glam, och.

ŁAP UAP

May 4th, 2012
DSCF9441

Old story month ago, there was a students’ exhibition in my school, where my books were too. It was a very nice idea- everyone could write on a sticky note their opinion about the artwork, or offer something for it, Porsche for example. I recieved a surprasing number of cards, all very kindly, thank you guys! I think, people who viewed my book, remember the ninties very well, because it’s about it.

Stare dzieje sprzed miesiąca :) Odbywała się wtedy w naszej szkole bardzo fajna wystawa pt. ŁAP UAP, organizowana przez studentów i prezentująca prace studentów. Znalazły się tam też moje dwie książki, które pazernie przetrzymuje u siebie na regale, ale w związku z taką ciekawą inicjatywą, wyciągnęłam je na światło dzienne. Idea imprezy była taka, że każdy mógł dopisać na żółtych karteczkach swój komentarz przy pracach , lub co bardziej pożądane- zaoferować coś w zamian, np. Porsche. To żółte tomiszcze jest o latach 90-tych i ilość karteczek mnie pozytywnie zaskoczyła, chyba wśród oglądaczy było sporo 20-latków! Dostałam nawet oferty, raczej przyzwoite, najbardziej podobała mi się ,,nauka pływania w monopłetwie”. Cieszę się to i się chwalę i szkołę reklamuję!

70′s feel

April 30th, 2012
DSCF9802.JPG_effected


wrapper, top, shorts, jewellery, belt – vintage / shoes – n.y.l.a. nasty gal
This colorful thing on me is probably a wrapper, but I like it so much, it’s so 70′s and I’m proudly wearing it! I’m into this century now, because I’m doing some stuff for school about the Beatles and by the way, you should know, that I love vintage!

Kiedyś kupiłam ten szlafrok z myślą o Priscilli, jednak Monika uznała go za taki obciach, że jedynym ratunkiem dla niego byłam ja- uważam, że jest przezajebisty i taki 70′s! Więc go noszę i się cieszę. Trochę się trzymam klimatu, bo od dwóch semestrów próbuję zrobić wydawnictwo o The Beatles i szperam wśród zdjęć, filmów i okładek i podoba mi się i pstrokacizna i nierówności i 666 na plecach. Reszty jeszcze nie zidentyfikowałam. Aha, prawdopodobnie jest to szlafrok, ale myślę, że ktoś nosił go właśnie tak jak ja.

Country girl

April 26th, 2012
DSCF9690a


shirt, hat – vintage / jeans – zara / rings – kappahl
Today I was wearing this, I was sitting on the balcony like this, my chair is like this, my shoes are the same again (they were hidden after the winter but I need them today, because of the black hat, btw. I was riding a bike and I had to wear shoes without laces- they always get caught up in the pedals) and the hat was needed because of the boring blouse. That’s it. I’m going to sleep! kiss kiss bang bang
Dzisiaj nosiłam takie rzeczy, na balkonie siedziałam tak, fotel mam taki, buty znowu takie, po zimie już schowane, ale przydały się do kapelusza, a kapelusz się przydał do nudnej koszuli, a poza tym, rowerem sobie jeździłam i wtedy nie mogę zakładać butów ze sznurówkami, bo zawsze mi się wkręcają w pe da ły. Tyryryryry idę spać. Nawet akceptowalne są te zdjęcia z balkonu, więc JEST NADZIEJA, wstawiać będę coś częściej i będą to ciekawsze szmatki, a nie znowu te same. Ale idę spać, jutro na mnie czeka wszystko!

Too much pleasure

April 24th, 2012
pleszerczeko

How is it that we-the people, are sometimes so unwise? Why, when something is so good, it very quickly becomes so bad, we feel well and then unwell.. I have come to this deep thought just after the over-consumption. I ate two huge chocolates, just because I don’t want them to tempt me any more. They were soo good, but only at the beginning. Then I felt like I had a stone in the stomach. And I was the same lively. As the stone. And that’s when I felt, that too much pleasure is harmful, even deadly (put yourself in my position, swallow a stone, what do you feel?).
But look. Not only food. A similar situation occurs at parties. How many times did you know that this another beer is a nail to the coffin of your morning, particularly if you mixed it before with another type of alcohol. But you can’t refuse yourself. It’s easier to tell someone “no” than to cancel your own unsatisfied lust. We do know very well what we do and how we will suffer for it. But we do it. No lesson.
How do I get know moderation? I have to be Mormon? Buddhist? I can not even go to sleep earlier, I’m sitting at nights, because I like it. And of course I need to be awake early, so, you guessed it, most of the week I’m working in a zombie mode, with short bursts of coffee. Where is the mechanism in our brains, which displaces common sense??
Mine is very well developed. Bastard.

Jak to jest, że my- ludzie (we- the people.) jesteśmy czasem tacy nierozmyślni? Czemu jak coś jest dobre, to bardzo szybko staje się niedobre, dobrze nam, zaraz niedobrze, oj bardzo niedobrze. Doszłam do tej głębokiej myśli, właśnie podczas nadmiernej konsumpcji. Pierwsze kawałki są cudowne, kolejne jeszcze cudowniejsze, a potem dzieje się coś dziwnego, już nie mogę, więc coś mi każe wyjeść wszystkie czekoladowe zapasy (tej studentskiej miałam dwie tabliczki po 200g) żeby mnie więcej nie kusiło. Znika i nie ma, pyk. A ja się czuję, jakbym miała kamień w żołądku. I jestem podobnie żywotna. Jak ten kamień. I wtedy właśnie poczułam, że nadmiar przyjemności jest szkodliwy, zabójczy wręcz (postawcie się w moim położeniu- połykacie kamień, co czujecie?).
Żeby nie było monotematycznie. Analogiczna sytuacja następuje na imprezach. Ile razy wiedzieliście, że to kolejne piwo, to gwóźdź do waszej porannej trumny, szczególnie jeśli doprawione wcześniej innym rodzajem alkoholu, ale sobie człowiek nie odmawia, już łatwiej komuś powiedzieć ,,nie” niż swojej niezaspokojonej chuci. I bardzo dobrze wiemy co robimy i jak będziemy za to cierpieć. Nic nauczki.
Jak poznać umiar? Zostać Mormonem? Buddystką? Ja nie potrafię nawet pójść wcześniej spać, zarywam nocki, bo lubię. A rano wstaję, nie ma już tak dobrze, że można odespać. Więc, jak się domyślacie, większość tygodnia funkcjonuję w trybie zombie, z krótkimi zrywami po kawie. Gdzie się znajduje u ludzi ten mechanizm wyparcia?
Mój się rozwinął zaskakująco dobrze i zbałamucił zdrowy rozsądek.
A podobno jestem dwupółkulowa… – choć nie wiem czy mnie to przypadkiem nie obraża.

I totally forgot! AFF Magazine

April 17th, 2012
DSCF9392


I forget to show you my latest feature in AFF Magazine, dedicated to Art&Fashion Festival in Poznan. I was a participant and a laureate Fashion Drawing Workshops. There you can see my three illustrations, me, and my works from workshops. I’m getting ready for the fashion drawing course in Central Saint Martins in August!

Zapomniałam się pochwalić moim skromnym udziałem w AFF Magazine! Leżał na komódce i kompletnie zapomniałam udokumentować tą sprawę. Właściwie sprawy. Mamy tu moje 3 ilustracje, mnie i moje prace z warsztatów. Bardzo ciekawa i łądnie wydana gazeta, polecam! Widziałam zdjęcia jak leży w sklepie koło Vogue, uhuhu. A w sierpniu czeka mnie Central Saint Martins i kurs rysunku modowego, ale będzie.

Bonus: nowa Priscillowa ulotka na lato! Ptak by Monia, bazgroły ręczne moje.

Fully professional animation table

April 16th, 2012
DSCF9352


In the middle of the night… I’m doing my school stuff! At least, uff. I become a better human. Or I’m just trying.
Fully professional animation table is a joke. It’s a frame from Ikea, desk lamp and still unpacked Microsoft Office.
Bycie lepszym człowiekiem ma to do siebie, że się nie śpi. Zaraz będzie czwarta, ale skoro i tak się nie wyśpię, to chociaż się pochwalę, że coś zaczęłam działać! Pękam z dumy, bo zabrałam się za animację wcześniej, niż trzy dni przed zaliczeniem (ironizuję sobię troszkę). I nawet nie robię na oko, a skonstruowałam sobie tę powyższą konstrukcję (ramka z Ikei, nieodpakowany od pół roku Microsoft Office, lampka i listwa). I nie poddałam się, chociaż po trzech kadrach markery mi się wypisały. Moczę je w tuszu i działa! Taki patent, jakby ktoś kiedyś potrzebował reanimować wyschniętego pisaka.
Będąc w temacie grafiki, zapomniałam Wam zrelacjonować kilka rzeczy, więc to, właśnie to, niedługo się stanie!

Recent Posts

girls

SO girly

Perspex day

Kind Wolf

ŁAP UAP

70′s feel